Zamieszanie w sklepie

Z racji ostatniej nieobecności żony w domu (wyjazd z dzieckiem), jak to prawdziwy facet, postanowiłem sobie przeprowadzić mały remoncik w mieszkaniu. Wybór padł na położenie płytek na balkonie, ponieważ do tej pory, świecił on gołym betonem, co zawsze kłuło mnie w oczy przez okno i w stopy podczas wyjścia nie niego. Sama treść tekstu dotyczyć będzie jednak małej wpadki, która spotkała mnie w sklepie.

Wizyta w sklepie wśród wielkich regałów

regały sklepoweZaraz po wyjeździe małżonki, wybrałem się do pobliskiego centrum budowlanego w celu zakupu potrzebnych materiałów. Na parkingu zabrałem duży wózek, ponieważ wcześniejsza lektura przygotowała mnie na wysiłek jaki przede mną. Wiedziałem, że potrzebne będą płytki i klej ale o specjalnej kielni, klinach fudze, gąbce, sylikonie i cokołach bym kompletnie zapomniał, gdyby nie wcześniejsze przygotowanie. Rzadko odwiedzam takie sklepy, więc nie małym zaskoczeniem były dla mnie regały sklepowe, na których towaru leżało znacznie więcej niż bym się spodziewał. Pomiędzy potężnymi, metalowymi regałami, rozstawione były palety, na których znajdowały się różne kleje do płytek. Po krótkiej konsultacji z doradcą, zacząłem przenosić worki z palet na wózek. Ten moment zapamiętam na długo, ponieważ jak się okazało, jeden z worków był delikatnie rozcięty, co spowodowało, że po podniesieniu, cała zawartość worka się rozsypała. Pół biedy, jeżeli zawartość znalazła się na ziemi, ale trajektoria rozrzutu podczas skręcania scedowała cały proszek na wystawę płytek, które mieściły się na specjalnych regałach wystawowych. Całe szczęście, że podczas podnoszenia worka, obok mnie znajdował się wspomniany wcześniej doradca, który widział, że wina leży po stronie worka, który rozpadł się w najgorszym momencie.

Dzięki temu, oszczędziłem sobie sporo czasu i pracy przy czyszczeniu regałów. Z całej historii układania płytek, najlepiej właśnie pamiętam ten incydent, który na długo jeszcze pozostanie mi w głowie. Płytki położyłem bez problemu, a efekt był bardziej niż zadowalający.